W połowie drogi pomiędzy Madrytem i Algeciras cudem uszedłem z życiem z poślizgu samochodowego podczas urwania chmury. Ale to była błahostka, ponieważ nagroda czekała po drugiej stronie Gibraltaru - Maroko!Z Tangeru dojechałem koleją do Rabatu, gdzie czekał już mój przyjaciel Salim. W ciągu
przez Cieśninę Gibraltarską, które zawijają do marokańskich portów. Najwięcej kursów jest do wyboru z Algeciras - miasta w południowej Andaluzji, oddalonego o niecałe 200 kilometrów od Sewilli. Stąd odpływają promy do marokańskiego Tangeru i hiszpańskiej enklawy po drugiej stronie cieśniny - Ceuty
(hiszpański kawałek ziemi na afrykańskim lądzie). My jednak wybieramy podróż rejsowym promem (kursują co półtorej godziny od 7). Wczesnym rankiem autobus wiezie nas do Algeciras. Bilety (ok. 35 euro w obie strony, zniżki dla dzieci) kupujemy w porcie. Aby zejść na ląd, trzeba mieć marokańską wizę (dostaniemy
międzynarodowych, m.in. z Tulonu do Porto Torres na Sardynii czy z Sete na Majorkę. Hiszpanie polecają przede wszystkim połączenia ze swoimi wyspami. Najwięcej pasażerów obsługują porty Algeciras (3,8 mln), Ceuta (2,2 mln) i Santa Cruz de Tenerife (2,6 mln). Towarzystwo okrętowe Transmediterranea poprzez regularne
skorzystać z promu z Hiszpanii - z Algeciras do Ceuty (płynie się ok. 1,5 godz.) lub Tangeru (2,5 godz). Benzyna jest dość droga, kosztuje 7,5 DH za litr, a ropa 5,5 DH za litr.Żeby jeździć po Maroku, nie trzeba mieć międzynarodowego prawa jazdy, natomiast jak wszędzie za granicą wymagana jest "
W hiszpańskim porcie Algeciras ponad 40 st. w cieniu. Wdrapujemy się ospale na najwyższy pokład promu do Tangeru i odpływamy po głośnym sygnale syreny. Afryka już tuż-tuż. Oparci o barierkę wpatrujemy się w zarysy kontynentu, którego jesteśmy tak spragnieni. Na deku pełno młodych Marokańczyków
. Warto poznać trzy trasy drogowe. Pierwszą z Jerez przez Arcos, El Bosque, Grazalemę, Rondę do położonej nad morzem Marbelli; drugą Algeciras - Ronda z miejscowościami Castellar, Jimena, Gaucin; wreszcie trzecią z Kadyksu do Rondy przez Grazalemę, Ulbrique i Medina Sidona.W centrum tras leży Ronda, już
, a zatoka jest kilkadziesiąt metrów dalej. Meczet na krańcu Europy Wąskimi, krętymi uliczkami jedziemy na sam koniuszek półwyspu zwany Europa Point. Widać stamtąd i odległe o 14 km brzegi Afryki, i hiszpański port Algeciras po drugiej stronie zatoki. Wszyscy myślą, że to południowy kraniec Europy
obiad w uroczej rodzinnej knajpce, w malutkiej miejscowości bez nazwy i aż do późnego wieczora jedziemy na południe.Ok. 21 30 docieramy do Algeciras i szybko wjeżdżamy do portu. Okazuje się, że ostatni prom na Czarny Ląd odpływa o 22-ej, tak więc w pośpiechu, ze stresem i lekką paniką w ostatniej chwili