przyjemniej byłoby się przejść. Podjeżdża niebieski volkswagen santana, inne taksówki w mieście to rzadkość. Nie wsiadam.Idę w lewo. Słyszę plusk wody. Po drugiej stronie ulicy Chinka wylewa coś, w czym przed chwilą prała ubrania. Tak sądzę, bo nad jej głową wiszą koszule i spodnie. Widać, że podobnych prań
, gdzie w 1418 r. zawinęli pierwsi portugalscy osadnicy, leży Santana, jedyna wieś, w której zachowały kryte strzechą chaty. W liczącym 240 lat domu wiekowy właściciel, pan Manuel, częstuje nas likierem kawowym i z uśmiechem zaprasza do pokoików jak dla lalek. W grudniu, w czasie przedświątecznym, wielu
"Isla de Las Munecas", czyli wyspa lalek to mroczna atrakcja Meksyku. To dziwne, przerażające miejsce, gdzie na drzewach wiszą tysiące okaleczonych, brzydkich lalek. Wyspę lalek stworzył mieszkający tu dawniej Julian Santana Barrera. Mężczyzna uważał, że lalki odpędzają złe moce
Portela z 1904 r. z nowiutkim, szklanym dachem.Od południa starówkę zamyka Rotunda do Sinaleiro z kilkoma secesyjnymi kamienicami, kościołem św. Ducha i krytym targiem Sant'Ana. O tej przedpołudniowej porze nie ma wielkiego ruchu, tylko na nadrzecznym bulwarze krzątają się robotnicy porządkujący zieleń
da Esperança, wyłożonej bezcennymi, błękitnymi azulejos z XVIII w.Przechadzając się wąskimi uliczkami, warto zatrzymać się przy renesansowym forcie Sao Brás. Odrobinę wytchnienia od palącego słońca znajdziemy w parku otaczającym pałac Sant'Ana (siedziba Regionalnego Rządu Azorów) lub